czwartek, 24 października 2013

Kalendarz adwentowy.

Zbliża się czas świąt.
Właściwie zbliża się czas oczekiwania na święta - adwent.

W ubiegłym roku zostałam poproszona o wyszycie kalendarza adwentowego.
Pokazano mi konkretny wzór i dano bardzo mało czasu (jak to zwykle bywa), ale dałam radę i na mikołajki kalendarz był już gotowy.









Był to pierwszy kalendarz adwentowy jaki robiłam i dlatego nie jest może tak dopracowany w każdym calu, ale i tak wywołał uśmiech na twarzy małej dziewczynki, dla której był przeznaczony.

Wyszyty obrazek dokładnie wyprasowałam, przy liczbach zamocowałam małe, złote agrafeczki, następnie naciągnęłam kanwę na tekturkę i przykleiłam taśmą, aby się nie zsuwała. Teraz ramka i plecki obrazka i gotowe. Pozostało tylko zakupić słodkości i zamocować je do agrafek.

W tym roku kalendarz z pewnością też zawiśnie w pokoju dziecięcym i będzie słodził czas oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia.

Robótkowo się u mnie dzieje, i to sporo się dzieje, ale wszystko w rozsypce, dlatego zdjęcia będą później, jak pokończę.

Witam serdecznie nowych obserwatorów i tradycyjnie zachęcam do zostawiania komentarzy.
Wszystkim zaglądającym dziękuję za wizyty.
Dziękuję za komentarze, które baaardzo lubię :) (żmijkami się nie przejmuję, bo po co)

Piękna złota jesień nas nie opuszcza. Korzystajmy z niej.

Trzymajcie się zdrowo.
Ola.

poniedziałek, 21 października 2013

Kartka dla Oliwi.

Natrafiłam na tą akcję i nie potrafiłam przejść obojętnie.

Jedno popołudnie i powstała karteczka dla ślicznej dziewczynki, którą los tak ciężko doświadcza.


 
 


Mam nadzieję, że Oliwia będzie z niej zadowolona.

Już wiele z Was odpowiedziało na ten apel, ale może ktoś jeszcze zechce przyłączyć się do akcji - szczegóły tutaj.
Nie potrzeba wielkich nakładów, wystarczy zrobić bądź kupić kartkę i wysłać. I to wszystko,
a uśmiech dziecka jest przecież bezcenny.

Pozdrawiam.
Ola.

sobota, 19 października 2013

Czarno - złota.

Na zamówienie koleżanki córki powstała bransoletka.
Czarno - złota. Elegancka.
Bardzo mi się podoba. I koleżance też.






Koraliki Toho 8o, zużyłam po ok.1/2 paczuszki.

Chociaż koralikowanie nie jest moją wielką pasją, to co jakiś czas do niego wracam z racji zamówień.
Sama też bardzo lubię gotowy wyrób :), tylko to nawlekanie, brrr...
Córka się zaoferowała do pomocy, to będę dłubać. Powstaną kolejne bransoletki, może naszyjnik... Zobaczymy.

Pokażę Wam jeszcze co się aktualnie dzieje u mnie na tamborku.


Zgadł ktoś co to będzie?
Jak skończę i oprawię to wyjaśnię zagadkę :)

A z tej wełenki powstaje Haruni



Pierwszy raz mam kontakt z motkami z Zagrody i przyznaję, że są wspaniałe.

Widzicie, że się u mnie, mimo nauki, cały czas coś się robi. Będę miała co pokazywać.

U nas za oknem dzisiaj zimno, ale słonecznie. Można wybrać się na jesienny spacer.
Życzę przyjemnego weekendu.
Pozdrawiam.  Ola.

sobota, 12 października 2013

Mój szalik.

Taki baktus sobie powstał.
Bardzo prosta robótka. Całość robiona wzorem francuskim. Jako ozdobę zafundowałam sobie bukiet kwiatków :)
Szalik jest bardzo miękki. Ja nie jestem wrażliwa na 'kłaczkowate' wełenki i rzadko coś mnie podgryza, więc może nie jestem tutaj dobrym testerem i dla mnie, jeśli chodzi o delikatność, jest OK. Myślę jednak, że osoby wrażliwsze nie będą się czuły komfortowo z tą Alpaką Silk.








 

 Wdzięczny szalik, bo na każdej modelce dobrze leży.
Do szalika mam zamiar dorobić mitenki, też z kwiatkami, ale na razie brak czasu na to nie pozwala.

Zastanawiam się czy jeszcze zakupię kiedyś tą włóczkę. Nie jest zbyt droga i skład też niczego sobie ( alpaka + jedwab ) , jednak nie obiecuję powrotów.

Dziękuję Wam bardzo za liczne odwiedziny i pozytywne komentarze, które mnie uskrzydlają.
Liczę na Waszą obecność także w przyszłym tygodniu, chociaż ja nie będę częstym gościem w blogowym świecie, ponieważ bedę przygotowywać się do ważnego sobotniego egzaminu. Trzymajcie za mnie kciuki.

Życzę udanego weekendu i całego nadchodzącego tygodnia.
Korzystajcie z pięknej jesieni.
Pozdrawiam.
Ola.

niedziela, 6 października 2013

Co kupiłam i zrobiłam.

Ręce pełne roboty, sama nie wiem za co się najpierw zabrać a na dodatek znowu zamówiłam włóczkę.
Już się tłumaczę:
z tej powstanie kolejna prezentowa Gail


a z tej coś na szyję dla mnie, bo chłody idą i mnie też się coś od życia należy


Sama jestem ciekawa jak się będzie ta Alpaka Silk sprawować, bo to nowość od Dropsa jest i wzięłam ją tak z ciekawości. W dotyku jest milusia, zobaczymy jak w robocie i w noszeniu.
Później Wam o tym napiszę.

Jeszcze pokażę nad czym pracowałam ostatnio. Pracowałam bardzo intensywnie, bo czas naglił, a przez chorobę byłam strasznie spóźniona.
Oto znany wam już wzorek telegramu







Mam nadzieję, że pani Basia, która zamówiła telegram będzie usatysfakcjonowana jak go zobaczy na żywo.

Chciałam przywitać kolejnego obserwatora.
Cieszę się, że nasze grono ciągle się powiększa.

Życzę wszystkim pięknego tygodnia - ponoć ma być ciepło i słonecznie.
Ola.

piątek, 4 października 2013

Wzór na zielony szal.

Dziękuję bardzo za liczne komentarze pod 'Koralikowym ukosnikiem'.
Jestem nimi uskrzydlona :)
Mama z naszyjnika też bardzo zadowolona. I zdziwiona kiedy ja go zrobiłam, bo nawet nie zauważyła.
Po tylu komplementach może się skuszę jeszcze i jakiś naszyjnik z długalaśnej nitki z koralikami popełnię :)

A teraz z innej beczki.
Pamiętacie mój zielony szal szydełkowy?
Pewnie tak, a z komentarzy mniemam, że się nawet podobał.
Szyleczko prosiła o wzór.
Trochę to trwało, ale odnalazłam i wstawiam do wykorzystania. Może innym szydełkującym też się przyda (tym bardziej, że idą chłody)

te kwiatki wykorzystałam do szydełkowej siatki - pamiętacie?

tutaj dołączam bonus w postaci rozpiski i dodatkowo czapka i mitenki


No, to teraz do roboty i czekam na gotowe dzieła.

Bardzo cieplutko witam nową obserwatorkę i jak zwykle zachęcam do komentowania.

Pozdrawiam, trzymajcie się zdrowo.
Ola.

wtorek, 1 października 2013

Koralikowy ukośnik.

Wreszcie załapałam o co chodzi i powstał mój pierwszy sznur ukośnikowy.

Oj, dał mi w kość.

Moje nerwy były na granicy wytrzymałości i mama niedługo nie miałaby swojego naszyjnika, bo miałam ochotę wyrzucić wszystko do kosza.

Postawiłam sobie ambitne zadanie, bo miał powstać naszyjnik z 16 koralików w rzędzie, ze wzorem i robiony ukośnikiem.
Tyle nowości na raz.

Dobra, nanizałam na nitkę te 8 m koralików Toho 11o.
Zaczęłam szydełkować wg tego kursu, ale ile razy prułam, bo mi nie wychodziło, to nie zliczę.
Podczas przesuwania koralików zerwałam nić (zdolna jestem, nie). Mój M cierpliwie przekładał koraliki na inną nitkę, ja wyrobiłam to co miałam i jakoś udało mi się związać i niewidocznie schować supełek wewnątrz sznura.
Uf, czy to już koniec przeciwności?
Całe szczęście - tak.
Jestem dumna z siebie, bo udało mi się nawlec koraliki bez pomyłki i dzięki temu wzór ładnie się układa. Podoba mi się nawet ten naszyjnik i myślę, że mama będzie zadowolona z prezentu.
Popatrzcie co uplotłam.












Podsumowując
Ukośnik wcale nie jest taki straszny, jak go malują.
Metodę tą wykorzystam w bransoletkach, bo są bardziej giętkie, niż robione podstawową metodą.
Czy będę robić naszyjniki ?, tego nie obiecuję, bo metry nawleczonych koralików mnie przerażają.

No. I to by było na tyle o koralikach.

Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy.
Ola.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...